Przyznaję, że w przypadku Szczawnicy mogę być nieobiektywna. Absolutnie uwielbiam to miejsce i za każdym razem jestem zachwycona od pierwszej minuty pobytu w tym pięknym uzdrowisku. Dosłownie upajam się każdą chwilą, którą mogę tu spędzić i na drugi plan schodzą prognozy pogody i drobne niedogodności lokalowe. Ale, ale! Recenzja ośrodka musi być rzetelna, zatem zapominam na chwilę o samej lokalizacji i skupiam się na faktach (o samej Szczawnicy Wam napiszę innym razem).

Dom Wczasowy Chemik doskonale pamięta czasy PRL-u i ci, którym tęskno do tamtych lat powinni być zachwyceni ;-). Ja sama mam słabość do takich ośrodków, dlatego z ciekawości postanowiłam zarezerwować tu noclegi na wypad z dziećmi. Gdybym miała wystawić szkolną ocenę, Chemik dostałby 4=.

Nie mam uwag do czystości tak samego ośrodka, jak i pokoi. Miałyśmy okazję mieszkać w pokojach 2-, 3- i 4-osobowych. Dwójki były dość małe i zdecydowanie mniej wygodne niż dwa większe pokoje, które posiadały dodatkowo wygodny przedpokój z szafą. Jeden z pokoi, które zajmowałyśmy posiadał przyjemny balkon, jednakże nie do użytku z rocznym łobuzem, ze względu na rodzaj barierek (drabinka z dużymi przerwami). Poza tym balkon był w deskę i umożliwiał upajanie się widokiem na uzdrowiskowy Park Dolny, z którym ośrodek graniczy.

Pokoje wyposażone były w miarę nowe meble, wygodne łóżka, szafę, stolik z krzesłami, w jednym z pokoi znajdował się nawet fotel, a w każdym także czajnik i szklanki. Niestety w  nieszczęsnym pokoju 2-osobowym, łóżka po złączeniu były koszmarnie niewygodne, ponieważ ramy łózek tworzyły kłopotliwą bruzdę. W pozostałych pokojach łóżka (w zasadzie tapczany) elegancko łączyły się w wygodną całość. Dlaczego zwracam na to uwagę? Otóż jeżdżąc z moimi dziewczynkami na jakikolwiek wyjazd, zawsze wizytę w pokoju zaczynamy od przemeblowania i łączenia łóżek, ponieważ zawsze śpimy razem. Podejrzewam, że wielu rodziców tak robi, szczególnie jeśli podróżujecie z małolatami do 3 lat. Warto zatem zawsze dopytać przy rezerwacji o rodzaj łóżek, jakimi dysponuje ośrodek, szczególnie jeśli bookujecie na dłużej.

Łazienka w pokojach nie była zbyt duża, ale wystarczająca. Kabiny w niektórych pokojach posiadały zasłonki, których ze względów higienicznych pasjami nie znoszę, ale w innych znajdowały się brodziki z przesuwnymi drzwiczkami. W jednym z pokoi zapach w toalecie niestety zdradzał wiek instalacji. Łazience dałabym najwyżej dostateczny.

  

  

Niestety odnotowałam także kilka usterek, takich jak zepsuta klamka w drzwiach wejściowych do jednego z pokoi (drzwi zamykały się tylko na zamek, nie na klamkę), pęknięte drzwiczki w kabinie prysznicowej, wiecznie rozpadający się wieszak na ręczniki (kiepski plastikowy patent, który doprowadzał mnie do szału). Szkoda też, że na terenie ośrodka nie było aneksu kuchennego, który przy dzieciach z pewnością mógłby się przydać. Do dyspozycji była jednak lodówka na każdym półpiętrze. Oczywiście można było wykupić na miejscu wyżywienie, jednakże osobiście wolę stołowanie w lokalnych knajpkach, dlatego też tutejszej kuchni nie przetestowałyśmy.

Co też ciekawe, ośrodek nie posiadał jako takiej recepcji. Trzeba było dzwonić na wskazany numer telefonu, który albo ktoś odebrał albo nie (z naciskiem na nie). Przy rozliczeniu dopadło nas także jakieś nieporozumienie z kwotą za maluchy, ale to już chyba wewnętrzny problem komunikacyjny po ich stronie 😉

Trochę PRL, trochę czeski film, ale szczerze mówiąc – chyba tam wrócimy 🙂 Spokojny ośrodek w cichym miejscu, tuż przy parku, w którym znajduje się nie tylko masa pięknych roślin, alejek, ławeczek, staw, ale także – co najbardziej istotne było dla mojej 3-letniej testerki – w parku był plac zabaw, którego nie sposób pominąć w drodze na jakikolwiek spacer 😉 Bardzo fajna lokalizacja – właśnie szczególnie dla rodzin z dziećmi. W jedną stronę nieco ponad 1 km do zdroju, pijalni wód i Górnego Parku, zaś w drugą stronę niespełna 2 km do Dunajca. Na wprost – rzut beretem na pyszne domowe lody 🙂 oraz do stacji kolejki na Palenicę i do deptaka wzdłuż Grajcarka. Tuż obok ośrodka znajduje się także źródło Wanda. Odległości dla małych nóżek mają duże znaczenie, dlatego usytuowanie ośrodka akurat w tym miejscu stanowi jego zasadniczy atut.

Jeżeli szukacie przyzwoitego standardu (niekoniecznie hotelowego), możecie śmiało brać pod uwagę Dom Wczasowy Chemik,  pamiętając jednak o kilku mankamentach, na które będzie trzeba przymknąć tu oko. Mam jednak nadzieję, że urok szczawnickiego uzdrowiska wynagrodzi Wam ewentualne niedogodności 😉

Do poczytania następnym razem 🙂

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.